poniedziałek, 16 stycznia 2017

nad piecem dumania

Poniedziałek się zaczął od akcji. Różnych. Najpierw były akcje ratunkowe. Ledwie wstałam - rozwyło się coś na wiejskim gościńcu. Zwykle nie lecę w okno, bo wyjące auto wiem jak wygląda, a sam widok lecącego i tak nic mi nie daje. Tym razem w końcu poleciałam, bo wyło i wyło. Okazało się, że wozy strażackie wyją, jeden za drugim. Doszło do czterech jednostek i małe osobowe.

Zaraz po chwili odebrałam jakiś dziwny telefon od brata. Odebrałam a z drugiej strony cisza. Pomyślałam, że sam mu zadzwonił do mnie, bo wczoraj rozmawialiśmy i pewnie miał mój numer na wierzchu. Oddzwoniłam -cisza. W końcu zadzwonił ze służbowego: durknęło mu na dołku i lapek z giepeesem spadł i se przekręcił ekran. Dla brata latam za eksperta komputerowego, więc jak co, to do mnie. Ale, wiadomo, że z kompem to jest tak, że niewiele można z pamięci powiedzieć. Odwrócone ekrany bywały w szkolnej pracowni nagminne, bo dzieciak to do siebie ma, że co mu się po palcu wytłumaczy, jak zrobić - nie zrobi, ale coś głupiego zawsze jest w stanie wymyślić. Więc miałam przed oczami to odwracanie, ale na własnym nijak do tego dojść nie mogłam. W końcu wykombinowałam, że kombinacja klawiszy - wypróbowałam na moim - nie działała. Ciśnienie było dość wysokie, bo oznajmił, że bez giepeesa z tego Oslo nie wyjedzie za chiny ludowodemokratyczne. Nic, przekazałam jedyny dostępny pomysł i czekałam na odzew, mając wizję brata uwięzionego w Oslo.
Potem poszłam robić akcje porządkowe. Wczorajszy wieczorny spacer zakończył się tak, że wróciłam do domu ledwie żywa - zziajana, spocona i na maksymalnym wqrwie. A przyczyna był pomykający luzem pies, w miejscu, gdzie go wcześniej nie było - zawzięty i upierdliwy, trzymający się prawie nogi. Poszłam, sprawdziłam i stanowczo zwróciłam uwagę. Zobaczymy jaki będzie efekt. Okazało się,  że nie ja pierwsza. Pies pomyka od jakiegoś czasu już, straszy dzieci, a "państwo" obserwują przez okno i mają radochę. Gdyby głupota miała skrzydła.....
Zasięgając języka w kwestii psa, uzyskałam informacje w kwestii tego co wyło - parę domów dalej wybuchł kocioł CO. No...

No, a potem ja się osobiście udałam z prośbą do mojego własnego kotła, który był uprzejmy wczoraj, około 22-giej wygasnąć. Wyczyściłam dymnice szczotom do dymnic, wybrałam popiół z czeluści ogromnego popielnika, ułożyłam, podpaliłam, włączyłam nadmuch, bo nie był łaskaw rozpalić się bez. Zakurzyłam i zapyliłam kotłownię, upaprałam się sadzą, węglem i popiołem po uszy i poszłam precz poczekać w normalnych warunkach, co powie kocioł.

A w międzyczasie zadzwonił brat znowu, żeby zdać relację z efektów zastosowania 3 klawiszy. Na szczęście zadziałało. Ponieważ i tak musiał czekać aż go tachograf wypuści z tego parkingu - zaczął sprawozdanie z pobytu. Najbardziej zachwyca go to, że tam oddycha pełna piersią. On, astmatyk, funkcjonujący tu cały czas na dmuchawkach, nawet dzisiaj, po uciąganiu się z ciężką i zmrożoną plandeką nie musiał "dawać w płuco". I zachwyca się nad czystym, wspaniałym powietrzem. Gdzie kominy nie dymią, smród palonego w kotłach świństwa się nie ściele.
I tak zaczęliśmy temat rozkminiać - przecież też zimno mają i się grzać muszą. Ale nie grzeją się węglem, jak u nas. Nie smrodzą i nie trują. I oczywiście  - też bym tak chciała. Już nawet niekoniecznie ze świadomości zatruwania okolicy, dla własnego komfortu chociaż...
Popatrzyłam na mapę: mają 3 elektrownie atomowe. Popatrzyłam dalej: Słowacy mają dwie -  łącznie 4 bloki, Czesi - też dwie - 6 bloków. Francja, która historycznie węglem stała -  ponad 70% energii czerpie z elektrowni jądrowych, maleńka Belgia - kiedyś przecież też węglowa - ponad 50%, analogicznie Słowacja. Mapa pokazuje na żółto kraje, gdzie się buduje nowe reaktory. Żółta jest całą Europa, a w środku tego żółtego szary placek - MY! Nic nie mamy, nic nie budujemy, żyjemy w smrodzie i smogu, dymią się bure kominy, choć piece hutnicze już dawno nie płoną. Gdzie się nie obrócić - okazuje się, że ktoś umarł na raka, albo jeszcze ma raka, czyli niedługo umrze. Dziecko w KRK nabyło maskę antysmogową (czy ona coś pomoże?). Spacerując wieczorem trotuarem wkraczam w strefy, gdzie należy wcześniej zrobić, jak przed skokiem na głęboką wodę - nabrać powietrza, zamknąć usta, nie oddychać. Pewnego razu, wróciwszy nocą pociągiem z KRK zostałam gwałtownie zaatakowana przez wiejskie "świeże" powietrze, co zdziwiło mnie okropnie - przecież wracam z KRK?! Znaczy, że może być jeszcze gorzej !
A jakby tak przestać dotować umierające kopalnie? Zostawić pod spodem to czarne złoto i wybudować wreszcie tę choć jedną elektrownię, o czym się już dziesiątki lat gada? Może nie walczyć ze smogiem dotując piece, ale przeznaczyć te pieniądze na wytworzenie tańszej energii. Znowu jakieś działania zastępcze się szykują.
Pooglądałam sobie różne mapy. W Europie jesteśmy jakby wyspą. Zaraz obok mamy jeszcze Białoruś, (do której i tak ostatnio nam jakby bliżej zaczyna być), no i tam, na dole, to co powstało z dawnej Jugosławii + Albania (bo nawet Rumunia ma jedną)
A to wszystko, czego się niektórzy tak bardzo boją, mamy zaraz za płotem.
Proszę, silwuple. Taki ładny obrazek.
Znalazłam taki artykuł, na temat stanu naszej energetyki. Rzuciwszy na niego okiem po raz drugi skonstatowałam, że został napisany 20 lat temu. Dziwne. Zmieniły się zapewne tylko niektóre liczby.
Jak by ktoś chciał sobie poczytać, to proszę bardzo, TU

I tak mi jakoś łyso, jak mój brat się zachwyca, jak to tam ONI, mają czysto, schludnie, jak dbają o środowisko i atmosferę.
A my ciągle grzebiemy w tym samym gównie i najważniejsze jest, żeby pokazać, udowodnić, jak bardzo niektórzy są be. Co tak szczególnie wychodziło ostatnio, w związku z Orkiestrą.
Na tle tego "miłosierdziem" skażonego bełkotu hierarchów i przedstawicieli KK (zwłaszcza jej tuby, pana natchnionego i oświeconego jasną gołębicą - T.) podniosła mnie na duchu siostra Małgorzata oraz Grzegorz K, SJ.- "Zadanie chrześcijanina w tym świecie polega na tym, że szukamy Boga w człowieku" - nie wroga!
Swoją drogą, ciekawe, czy tacy ludzie jak np. pan natchniony T. bywają w szpitalach -takich zwykłych szpitalach, powiatowych, nie tych specjalnie dla VIP-ów. Bo ja np. ostatnio bywałam często. Głównie na oddziałach kardiologicznych i geriatrycznych. W moim powiatowym piękne nowe łózka, łamane, wyginane, jedną ręką obsługiwane, a na nich te czerwone nalepki. Na kardiologii (sama leżałam chwilę) też co i rusz - na  aparacie takim, na urządzeniu śmakim. No, na ginekologii też bywałam ostatnio. Jeżeli pan natchniony T. uważa, że aparat USG służy głownie do przeprowadzania aborcji, to ja już w ogóle nic nie powiem. Bo na głupotę i zidiocenie lekarstwa nie ma. Wobec czego wymiękam i odpadam.
Do żadnej skarbonki nic nie wrzuciłam, bo jestem udupiona. Ale wystawiłam co mogłam. I widzę, że się rusza. A w tym roku nie będę gnojem, rozliczę się z US i ten mój marny 1% dam, gdzie trzeba ( W ubiegłym nie chciało mi się bawić z PITami, bo w zasadzie nie muszę, ZUS za mnie sprawę załatwia, tyle, że wtedy te parę groszy  stanowiące 1% mojego podatku przepada)

No. To tak mnie jakby nieco poniosło. Miało być cichosza. Nic w temacie P. Ale, co mi tam. Ja i tak jestem od dawna-dawna w tym "gorszym sorcie". I jestem z tego dumna, proszę pana, od zdechniętego kota.



5 komentarzy:

  1. W mojej wsi od kilkunastu lat jest gaz ziemny ,mieszkam tu 18 lat i jak się budowałam to już był,byłam bardzo szczęsliwa,że nie będzie kłopotu z ogrzewaniem ,czyste powietrze,no i duży guzik,ogrzewanie na gaz ma tylko kilka domów i to przeważnie te nowo budowane.Reszta jedzie na wszystkim,nieraz jest taki smród ,że czuć przy zamkniętych oknach,mój najbliższy 'somsiad' kiedy spytałam się czy jest świadomy jak truje swoje wnuki kiedy pali tego trupa -taki smród z jego komina - to ze dwa lata nie mówił mi dzień dobry i smrodził dalej.Gmina nie reaguje ,bo sama ma budynek w mojej wsi i robi ich palacz to samo.
    Co do PIT-ów na stronie minist.finansów www.mf.gov.pl można pobrać na komputer program do rozliczenia rocznego i rozliczysz się nie wychodząc z domu,robię to od 3 lat i dysponuję moim 1 %.
    Fajnie było poczytać .Pozdrawiam w nowym roku Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy przeprowadzano gazyfikacje mojej wsi, bardzo wiele domów zastosowało ogrzewanie gazowe. Niestety, wkrótce ceny gazu bardzo mocno poszły w górę i większość zrezygnowała. Na ogół są to stare domy, kiepsko "ocieplane", z dużymi stratami ciepła. W nowych się to bardziej "opłaca", no i jest wygodniejsze zdecydowanie.
      Co do PIT-ów - od dawna rozliczałam internetem siebie i córkę. W ub. roku jedyny raz odpuściłam, z mieszanymi uczuciami, ale leń wygrał

      Usuń
  2. Zadziwiające że te piece gasną w najmniej oczekiwanym momencie
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, zwykle wtedy, gdy o nich zapomnimy.

      Usuń
  3. Kiedyś wpisałam się na listę popierającą budowę elektrowni atomowej u nas ale to było już wiele lat temu. Znowu bym się chętnie wpisała, gdyby ktoś zbierał, choć wiem, że to nieskuteczne ale coś trzeba działać.

    OdpowiedzUsuń

Prawdziwa cnota krytyki się nie boi.
Ale, jeżeli ktoś ma zamiar wylewać w komentarzach swoje żale, smutki i nagromadzoną żółć, to nic z tego. Będę usuwać. Tak, że szkoda trudu..